|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzien trzeci(2008.05.19)-Jawor,jawor,jaworowi ludzie....Wyruszamy z kolejowego Wolsztyna kierując sie do Karpacza. Po drodze robimy sobie przerwę na obiad w Jaworze. Jawor okazał się całkiem ciekawym miasteczkiem. Zatrzymujemy sie w okolicy zamku - ponurego, zapuszczonego budynku. Do niedawna było tutaj więzienie. Budowla zamku wyglada nieciekawie zaglądamy tutaj i szybko uciekamy. Jest wielki, brzydki i odpychający - faktycznie kojarzy sie z wiezieniem.
Kierujemy się na dawny rynek i tutaj juz jest bardziej optymistycznie, przede wszystkim piekny, wielki ratusz i ladne kamieniczki. Spacerujemy dalej wzdłuż murów miejskich, odwiedzamy piękny średniowieczny kościół.
Na koniec chyba zwiedzamy chyba najwiekszą atrakcję Jaworu - Kościół Pokoju. To pięknie odrestaurowany jeden z pierwszych na ziemiach polskich kościołów protestanckich. Został wykonany bez użycia cegieł, poza murami miasta - bo tak nakazywało ówczesne prawo. Naprawde bardzo oryginalna konstrukcja, jedyna w swoim rodzaju a przy tym pięknie odrestaurowana.
Jeszcze tylko dwie godziny jazdy i jesteśmy w Karpaczu. Znajdujemy bardzo fajny pokój w Górnym Karpaczu (dawne Bierutowice) z widokiem na Śnieżkę. Hotelik jest położony kilkaset metrów od kościółka Wang. Skandynawska budowla jest wizytówką Karpacza. Wieczorem zwiedzamy ten kościółek i robimy sobie mały spacerek po Karpaczu.
piątek, 03 października 2008, kajka271
|